WINSTON CHURCHILL (1874-1965)

 

 

Dziedzic jednego z największych nazwisk w Anglii, książę Malborough, w chwili wybuchu wojny miał 64 lata i długą karierę polityczną za sobą. Politykiem został w 1900 r., kiedy Partia Konserwatywna pomogła mu zdobyć mandat poselski do Izby Gmin. Był dziewięć razy ministrem: spraw wewnętrznych, marynarki, wojny, skarbu. W drodze do teki premiera szedł poprzez wzloty i upadki. Najniżej spadł jego prestiż w końcu lat trzydziestych. Odważne i niepopularne wystąpienia przeciwko polityce appeasement i duchowi monachijskiemu nieco mu pomogły w odzyskaniu zaufania.

Kiedy wybuchła II wojna światowa, brał udział w tworzeniu gabinetu wojennego jako minister marynarki.  Do wszystkich  okrętów i wszystkich sił Floty Królewskiej nadawano wówczas z Londynu komunikat: „Winston wrócił". Dzięki silnej osobowości i doświad­czeniu stratega i polityka, niestrudzonej energii, zmysłowi wyobraźni i walki, natychmiast wywarł piętno na historii drugiej wojny światowej. Churchill mnożył rozkazy, projekty i przygotowania. Był twórcą wielkich operacji w Skandynawii, Zatoce Botnickiej, u wybrzeży Norwegii, we Francji. Zajmował się rozwojem obrony wybrzeży, wzmocnieniem walki z okrętami niemieckimi na morzach i oceanach.

W tym okresie Churchill pozyskał do współpracy premiera Chamberlaina, wobec którego był od dawna w opozycji, głównie zewzględu na różnice temperamentów. Od września 1939 r. do kwietnia 1940 r. rosła jego popularność w kraju i w środowiskach polityków, a w sytuacjach kryzysu politycznego coraz częściej wymieniano jego nazwisko

Kiedy Parlament w maju 1940 r. uświadomił sobie nagle rozległość klęski kampanii w Norwegii, w kraju rozpoczął się kryzys. Po dymisji Chamberlaina, 10 maja, Churchill został wezwany do króla i zobowiązany przez niego do utworzenia rządu jedności narodowej. Już w pierwszym wystąpieniu premier zapowiedział trudności, przewidując konieczność ponoszenia porażek i wymagając wyrzeczeń. Pozyskał cały naród słowami: „Nie mam wam nic do ofiarowania prócz krwi, łez i potu" i dodał: „Pytacie mnie, jaka jest nasza polityka? Odpowiadam: prowadzić wojnę na morzu, na ziemi i w powietrzu, ze wszystkich naszych sił. [...] Pytacie mnie, jaki jest nasz cel? Od­powiadam: zwycięstwo, za każdą cenę - zwycięstwo, mimo wszystkich obaw - zwycięstwo, jakkolwiek długa i ciężka miałaby być do niego droga, ponieważ bez niego nie ma życia". Słowa Churchilla trafiały do serc Anglików. Każdy słyszał w nich echo własnej woli. Ciesząc się niepodważalnym zaufaniem, premier zapewniał rodaków, że oto nadchodzi „najpiękniejsza godzina ich historii". Jego nadzieja udzielała się innym. W dramatycznych miesiącach lata 1940 r. ucieleśniał ducha narodu brytyjskiego, a ten całkowicie mu się poddawał.

Jako premier był nadal niecierpliwy i zmienny, często niemiły, wręcz brutalny. Wielu cywil­nych współpracowników i dowódców wojskowych uważało, że niesłychanie trudno jest z nim współpracować. Wytrzymywali tylko niektórzy. Wszyscy jednak widzieli w nim geniusza wojny.

Na wieść o agresji niemieckiej na ZSRR w 1941 r. Churchill zareagował natychmiastowym udzieleniem pomocy Stalinowi, widząc w nim naturalnego sojusznika przeciw „Osi". Doprowadził także do inwazji wojsk alianckich na Afrykę Północno-Zachodnią i stamtąd na Sycylię i Półwysep Apeniński. Według jego opinii, alianci powinni byli dążyć do ostatecznej rozgrywki z Niemcami na Bałkanach. O zaatakowaniu ich od strony Francji zadecydował Roosevelt.

W lipcu 1945 r. Partia Konserwatywna przegrała wybory. Churchill podał się wtedy do dymisji i poświęcił się pisaniu pamiętników. Gdy w 1951 r. Partia Konserwatywna wygrała wybory, Churchill jeszcze raz został premierem. Na tym stanowisku pozostał do 1955 r., kiedy osiągnął wiek 81 lat. Dopiero wówczas odsunął się od czynnego udziału w polityce.