|
Dwight
D. Eisenhower z drugiej wojny światowej wyłonił się jako bohater. Nie
był wcale geniuszem dowodzenia ani wybitnym strategiem, jednak nie
przeszkodziło mu to sprawnie przeprowadzić wiele operacji - choćby
lądowanie w Normandii w 1944 roku. Po wojnie "Ike" wydał wiele
pamiętników ("At Ease", "Mandate For Change" i inne), ale przede
wszystkim był pierwszym prezydentem od czasów Herberta Clarka Hoovera,
który zdobył najwyższe stanowisko w kraju jako republikanin (w latach
1933-1953 rządzili demokraci, czyli Franklin Delano Roosevelt oraz Harry
S. Truman). Jego prezydentura spotkała się z różnymi opiniami, od
przychylnych do negatywnych.
David Dwight urodził się 14 października 1890 roku w Dennison w stanie
Teksas. Mimo, że został nazwany David Dwight, to odwrócił on później
kolejność imion na Dwight David. Jego rodzice byli pochodzenia
szwajcarsko-niemieckiego. Dwight wychowywał się w małej miejscowości w
Kansas. Niewiele wiadomo o jego dzieciństwie. Wiadomo natomiast, że
rodzice jego nie byli zamożni. Matka była bardzo religijną osobą. Jeśli
chodzi o preferencje religijne Ike'a, to był on prezbiterianinem.
W 1911 roku wstąpił do Akademii Wojskowej w West Point (podobnie jak
Ulysses Grant, 18 prezydent USA). Był bardzo przeciętnym studentem,
uczelnię skończył na 61 miejscu na 164 absolwentów. Po skończeniu West
Point jako podporucznik dostał przydział do jednostki w San Antonio. Tam
poznał Mary Doud, z którą wziął ślub w 1916 roku. Mieli dwóch synów -
David Dwight zmarł niestety w wieku lat czterech, ale drugi syn, John
Sheldon Doud, poszedł w ślady ojca i zdobył stopień generała.
W czasie I wojny światowej Eisenhower nie został wysłany na front - w
tym czasie był dowódcą ośrodka szkoleniowego czołgistów w Camp Colt. W
latach 1922-1924 został przydzielony do generała Fox'a Connora w strefie
Kanału Panamskiego. Generał Connor wywarł duży wpływ na Dwighta -
zachęcał go do pogłębiania swej wiedzy, w szczególności w kwestiach
stategii.
W latach 1925-1926 był studentem w Akademii Sztabu Generalnego w Fort
Leavenworth. Osiągnął fantastyczny wynik - wśród 275 absolwentów został
sklasyfikowany na pierwszym miejscu. Już wtedy zwrócił na siebie uwagę
Departamentu Wojny - drzwi do spektakularnej kariery stanęły wówczas
otworem. Nikt pewnie wtedy nie przypuszczał, że Ike osiągnie wielki
sukces jako wojskowy, a później jako prezydent. Warto wspomnieć, że w
latach 1929-1933 Dwight był zastępcą pomocnika sekretarza wojny. W
latach 1935-1939 był majorem, a w 1941 przeprowadzał manewry na terenie
stanu Luizjana. Nauczył się nawet pilotować samolot; przede wszyskim
jednak został awansowany na generała brygady.
Po przystąpieniu USA do II wojny
światowej, Eisenhower dowodził wojskami w Afryce Północnej, kierował
inwazją na Włochy i Sycylię, kierował przygotowaniami do inwazji w
Normandii. Dzięki tym sukcesom zdobył szacunek narodu i wtedy zaczęto
zastanawiać się nad potencjalnym mianowaniem go nawet na kandydata na
prezydenta. Został amerykańskim przedstawicielem w Międzysojuszniczej
Radzie Kontroli. Był znany, poważany i niekontrowersyjny, po prostu
"miły starszy pan". Ale Ike nie był jeszcze wtedy zainteresowany
polityką, jego kariera wojskowego trwała nadal. Ostatecznie wystąpił z
wojska w czerwcu 1952 roku. Przedtem opracował m.in. raport o broni
atomowej. Jego niektóre wnioski odznaczały się trafnością i niewątpliwie
dalekowzrocznością. W 1950 roku przebywał w Paryżu i wspomagał NATO w
kwestii organizacji wojskowej. Był znaną osobistością, wykonywał różne
ważne zadania, przemawiał publicznie.
Zarówno Partia Demokratyczna, jak i Partia Republikańska chciały
pozyskać Ike'a i delegować go do wyborów prezydenckich w 1952 roku. W
tej batalii zwyciężyli republikanie, na co wpływ miała dość
konserwatywna postawa Eisenhowera na problemy wewnętrzne kraju. Do
uzyskania nominacji republikańskiej przymierzał się wtedy Robert Taft.
Jego ojcem był 27 prezydent USA, William Taft. Robert Taft był jednak
nieciekawą osobistością, dlatego też Dwight D. Eisenhower otrzymał bez
problemu nominację już w pierwszym głosowaniu. Warto wspomnieć, że
kandydatem na wiceprezydenta został Richard Nixon, który kilkanaście lat
później miał zasiąść na fotelu prezydenckim.
Ike w wyborach pokonał swego
rywala z Partii Demokratycznej, Adlaia Stevensona, w których uzyskał
55,4% poparcia. Jako prezydent-elekt nie spoczął jednak na laurach, jako
że w tym czasie pojechał do Korei, w której toczyła się wojna by
zapoznać sie z sytuacją. Wiadomo, że myślał wtedy o użyciu bomby
atomowej, gdyby sytuacja wymknęła się spod kontroli. Na szczęście się
tak nie stało.
Eisenhower został zaprzysiężony 20 stycznia 1953 jako 34. prezydent USA.
Był jednym z wielu prezydentów-generałów (George Washington, Ulysses
Grant, Andrew Jackson, William Henry Harrison i inni). Był też jednym z
najstarszych prezydentów w chwili wyboru - urząd ten objął w wieku
prawie 63 lat. Jako
prezydent musiał rozdzielić tzw. łupy polityczne, efektem czego był
fakt, że na niektórych stanowiskach zasiedli nie do końca kompetentni
ludzie. Sekretarzem Stanu został John Foster Dulles, znany z
antykomunistycznych uprzedzeń. To właśnie Dulles w dużej mierze
kształtował politykę zagraniczną, w czym oczywiście zawierała się
niechęć do ZSRR. Eisenhower za swojej prezydentury nie podjął
praktycznie żadnego sensownego dialogu ze Związkiem Radzieckim,
natomiast całkowicie opowiedział się za zbrojeniami. Wyścig zbrojeń
pochłonął olbrzymie pieniądze, przez co cierpiała polityka wewnętrzna.
Ale Eisenhower swój cel osiągnął, przynajmniej w pewnym sensie - gdy
obejmował urząd prezydenta w 1953 roku, Stany Zjednoczone posiadały 1000
głowic nuklearnych. Gdy odchodził na zasłużoną "emeryturę" w 1961 roku,
arsenał ten wynosił aż 18000 głowic nuklearnych.
W lipcu 1953 roku został zawarty rozejm w Korei. Eisenhower dotrzymał
obietnicę i zakończył tę wojnę, zgodnie ze sloganami wyborczymi z 1952
roku. Przypomina to sytuację z 1968 roku, gdy Richard Nixon w czasie
kampanii wyborczej przekonywał wszystkich, że zakończy wojnę wietnamską.
Nie przyszło mu to jednak tak łatwo i w konsekwencji, mimo że również
dotrzymał obietnicy, został zdyskredytowany w oczach społeczeństwa. Na
pewno Nixon pragnął takiej popularności, jaką cieszył się Dwight
Eisenhower. Ike był postacią lubianą przez wszystkich. Nawet jego
przeciwnicy polityczni mieli spore problemy (a być może zwyczajnie nie
potrafili!) przylepić mu jakiejś specjalnie obraźliwej etykiety. Stąd
też 34. prezydent miał spore pole do manewru, mając za sobą
społeczeństwo amerykańskie wpatrzone w niego jak w obrazek. Kto wówczas
odważyłby się na krytykę popularnego generała?
Gdy DDE był prezydentem, przyspieszono proces remilitaryzacji RFN.
Eisenhower uważał, że kluczem do pokoju na świecie jest ciągłe
wzmacnianie paktów wojennych. Stąd też pomysł, by uczynić RFN równym
sojusznikiem wyposażonym w nowoczesną broń. Na konferencji prasowej w
1953 roku dziennikarze pytali prezydenta, czy jest gotów przekazać
Niemcom broń atomową. Eisenhower odpowiadał wymijająco, ale w końcu pod
presją przyznał: "Nie widzę powodów, dla których nie mielibyśmy tak
postąpić, gdyby to leżało w interesie Stanów Zjednoczonych". Niemcy były
bowiem świetną lokacją na uplasowanie rakiet z głowicami nuklearnymi.
Świetną, bo blisko ZSRR.
Przy okazji mówienia o ZSRR, nie sposób nie wspomnieć o wystrzeleniu
pierwszego sputnika w 1957 roku. Tak więc w odpowiedzi na to, w 1958
roku utworzono NASA i postanowiono stworzyć program umożliwiający podbój
kosmosu, a także przeznaczono środki na rozwój szkolnictwa, stypendia
dla studentów; utworzono także Departament Zdrowia, Oświaty i Świadczeń
Socjalnych. To można bez wątpienia zaliczyć jako sukces Eisenhowera w
sprawach wewnętrznych kraju.
W 1956 roku Ike został wybrany ponownie na
prezydenta, pokonując Stevensona różnicą 10 milionów głosów. Eisenhower
złożył przysięgę dwukrotnie, 20 i 21 stycznia. Został zaprzysiężony na
kadencję trwającą do 20 stycznia 1961. W tym czasie przyjęto 2 stany:
Alaskę i Hawaje, co ostatecznie ukształtowało terytorium Stanów
Zjednoczonych. Uchwalono ustawę o prawach obywatelskich. Eisenhower nie
uczynił jednak nic, by chronić środowisko naturalne. Ustawę poruszającą
ten problem zawetował. Do
istotnych wydarzeń należy zaliczyć tzw. doktrynę Eisenhowera (doktrynę
E), która regulowała stosunek do pańsw Bliskiego Wschodu. Chodziło w
niej o pomoc dla tych państw, również militarną. W praktyce chodziło o
zabezpieczenie się przed ewentualną agresją komunistyczną. W 1958 roku
do Libanu wysłano około 15 tysięcy żołnierzy, rzekomo po to, by chronić
2500 obywateli amerykańskich.
Przez 8 lat prezydentury Eisenhower często chorował - doznał ataków
serca, wylewów. W tym czasie ograniczone obowiązki prezydenta pełnił
Richard Nixon - ówczesny wiceprezydent. Ike jednak poradził sobie z
dolegliwościami i nadal pełnił funkcję prezydenta. Regularnie
organizował konferencje prasowe, miał dobre stosunki z dziennikarzami. W
końcowym okresie prezydentury Dwight stał się bardziej opanowany, dużo
bardziej ważył słowa, i starał się nawiązać lepsze stosunki z innymi
krajami (na co wpłynęło odejście "apostoła zimnej wojny", jakim
niewątpliwie był sekretarz stanu John Foster Dulles). Polepszyły się
również stosunki z Polską.
Za czasów prezydenta Eisenhowera, CIA przygotowało obalenie rządu w
Iranie i w Gwatemali, a także akcję mającą na celu wyeliminowanie Fidela
Castro. Sama akcja została przeprowadzona już za Kennedy'ego i
zakończyła się fiaskiem. Doszło też do incydentu międzynarodowego
związanego z zestrzeleniem nad ZSRR samolotu szpiegowskiego pilotowanego
przez Francisa Gary Powersa.
Eisenhower do końca swej prezydentury popierał zbrojenia, choć w swym
pożegnalnym przemówieniu ostrzegał przed zgubnym wpływem militaryzacji.
Jak się zatem okazuje, nadmiernie rozwinięta technika wojskowa może, być
wbrew pozorom czynnikiem negatywnym. Eisenhower z kolei myślał głównie o
pozytywnym czynniku, jakim niewątpliwie jest względny spokój i
bezpieczeństwo kraju wysoko rozwiniętego militarnie. Obraz tego problemu
pokazuje, jak trudno ocenić prezydenturę Eisenhowera. Jego decyzje miały
różnorakie konsekwencje, stąd też nie brak krytyki pod adresem jego
działań w czasie 8-letniej kadencji prezydenta. Zarzuca się mu brak
zdecydowania, nadmierną chęć zbrojeń, niepoświęcenie wystarczającej
uwagi problemom wewnętrznym, brak konstruktywnego dialogu z ZSRR.
Po opuszczeniu Białego Domu, Ike powrócił na swą farmę w Kansas.
Odpoczywał, publikował swe pamiętniki. Służył również radą swym
następcom - Kennedy'emu, Johnsonowi i krótko Nixonowi. Zmarł 28 marca
1969 roku w wieku 78 lat. Był barwną postacią, dobrym, choć nie wybitnym
generałem i również dobrym prezydentem, dzięki czemu na trwałe zapisał
się w historii Stanów Zjednoczonych. Dwukrotnie- w latach 1944 i 1959
zdobył tytuł Człowieka Roku według magazynu Time.
Tekst ten jest
udostępniony na licencji [GNU
Free Documentation License]
Pochodzi on z w Wolnej
Encyklopedii Sieciowej
Wikipedia
|