
|
ERWIN ROMMEL (1891-1944)
|
![]() Pochodził z rodziny znanej z osiągnięć w zakresie nauczania matematyki. Ojciec, którego uwielbiał, kształtował w nim umiłowanie szkoły i nauki, ale syn z trudem naginał się do szkolnej dyscypliny, co budziło niepokój rodziców. Przełom nastąpił dopiero w 1904 r. Okrzepł fizycznie, uprawiał sport, a w szkole stał się wzorem dla kolegów jako odważny, szlachetny, wierny w przyjaźni. Rozpoczął naukę w szkole oficerskiej. Okazał się zdyscyplinowanym kandydatem, którego nie męczyły najtrudniejsze ćwiczenia. Od 1912 r. kontynuował naukę w Gdańsku. Dyplom, zupełnie przeciętny, uzyskał ze stopniem podporucznika. Nie lubił teoretyzowania, od słów wolał działanie. Chociaż silny i wytrzymały, pozostał drobny, niskiego wzrostu. Uchodził za ascetę, gdyż nie palił, ani nie pił. W tym czasie poznał w Gdańsku córkę posiadacza ziemskiego z Prus Wschodnich, Łucję Marię Mollin, którą poślubił w 1916 r. Podczas pierwszej wojny światowej wykazał się swymi umiejętnościami podejmowania szybkiej i trafnej decyzji, dzięki czemu prowadzone przez niego akcje kończyły się sukcesem. Toteż już 30 września 1914 r. został odznaczony Żelaznym Krzyżem drugiej klasy. Zetknął się wtedy bezpośrednio z okrucieństwem wojny. Kolejne odznaczenie - Żelazny Krzyż pierwszej klasy - otrzymał 29 stycznia 1915 r. W styczniu 1916 r. walczył w Wogezach, a w listopadzie - w górach Rumunii. Wykazał się wtedy niezwykłym zmysłem maksymalnego wykorzystania właściwości terenu. Wyróżnieniem dla Rommla był awans na podpułkownika i wykładowcę w akademii wojskowej w Poczdamie. Był to okres, kiedy ufał zwierzchnikom, przekonany o słuszności ich postanowień. Polecony Hitlerowi przez Himmlera, został wciągnięty do pracy nad wychowaniem młodzieży zrzeszonej w Hitlerjugend, której przewodniczył młody, ledwie 29-letni Baldur von Schirach. Rommel nie zdawał sobie sprawy z tego, iż był przez niego bacznie obserwowany, a nawet zadenuncjowany Hitlerowi jako „niepewny", czego Hitler nie wziął jeszcze wtedy pod uwagę. W listopadzie 1938 r. Erwin Rommel został dyrektorem akademii wojskowej w Austrii, opodal Wiednia. Czuł się doskonale w swej roli. Relacje z Führerem były świetne, toteż towarzyszył mu we wkraczaniu do Pragi. Został generałem i dowodził batalionem ochrony wodza. Po odniesieniu zwycięstwa Hitler spełnił pierwsze życzenie Rommla: powierzył mu dowództwo 7. Brygady Pancernej. W ciągu trzech miesięcy Rommel przystosował się do nowych wymagań i przeszedł przez Belgię do Francji, gdzie siał panikę tempem zwycięskiego pochodu. Hitler wyraźnie wyróżniał go spośród innych dowódców i odznaczył Krzyżem Kawalerskim. Natychmiast jednak zlecił mu kolejne trudne zadanie, wysyłając na front do Afryki. Dzięki temu, że Loris Gherardi zdobył dla włoskiego wywiadu tajemnicę „czarnego kodu", stosowanego w ambasadach w Rzymie, Kairze i Moskwie, którym amerykański pułkownik Bonner Frank Fellers przesyłał obszerne raporty z Kairu, w ciągu kilku godzin znajdował się w posiadaniu bezcennych informacji, co pomogło mu odnosić zwycięstwa w Tunezji i Libii. Zyskał wtedy miano „Lisa pustyni". W Berlinie nazywano go „bogiem wojny". Został mianowany marszałkiem. Dopiero bitwa pod Ei-Alamein nie przyniosła zwycięstwa, lecz duże straty obu walczących stron. Niemcy musieli się wycofać. Klęska była spowodowana niewątpliwie brakiem paliwa i amunicji, przede wszystkim jednak złamaniem przez Polaków niemieckiego szyfru „Enigmy". Od grudnia 1943 r. do lipca 1944 Rommel kierował grupą „B" wojsk niemieckich w północnej Francji. Jego zadaniem była obrona „wału atlantyckiego" przed atakami aliantów. Dotąd cieszył się największym zaufaniem Hitlera i działał zgodnie z jego oczekiwaniami. Dopiero od wiosny 1944 r. zaczął okazywać zainteresowanie wojskowym ruchem oporu. Należał do spisku na życie Führera 20 lipca 1944 r. Spisek został wykryty, a Rommel - zaocznie i bez sądu skazany na śmierć. Miał do wyboru albo samobójstwo z zachowaniem prawa do uroczystego pogrzebu na koszt państwa oraz godziwej renty dla rodziny, lub rozprawę sądową i karę śmieci przez powieszenie. Wybrał pierwszą propozycję. Zostawił pamięć oficera o wysokim poczuciu honoru, odznaczającego się wręcz brawurową odwagą, rycerskiego w stosunku do jeńców.
|