STEFAN STARZYŃSKI (1890-1944?)

 

 

Rodzinne tradycje patriotyczne zaciążyły na wszystkich trzech braciach Starzyńskich: Romanie, Stefanie i Mieczysławie. Nic więc dziwnego, że za udział w konspiracyjnej działalności w rodzinnym Łowiczu Stefan Starzyński był trzykrotnie aresztowany, a w 1910 roku przez miesiąc odbywał karę w Cytadeli. Kiedy po traktacie ryskim powołana została delegacja polska przy Komisji Reewakuacyjnej w Moskwie, cieszący się zaufaniem Piłsudskiego Starzyński został jej sekretarzem generalnym. Po powrocie do Warszawy rozpoczął pracę w Ministerstwie Skarbu, a w ciągu następnych dwu lat (1932-1934) pełnił funkcję wiceprezesa Banku Gospodarstwa Krajowego. Pełnił również liczne funkcje honorowe. To jemu właśnie powierzo­no funkcję generalnego komisarza Pożyczki Narodowej.

Nominację na komisarycznego prezydenta Warszawy otrzymał 30 lipca 1934 roku. Jako wytyczne działalności na nowym stanowisku Stefan Starzyński uznał stabilizację budżetu miejskiego, ożywienie ruchu inwestycyjnego, podniesienie stanu estetycznego stolicy i wal­kę z biurokracją.

Stefan Starzyński prowadził tę działalność mimo piętrzących się trudności. Na życiu prywatnym od 1937 r. ciążyła świadomość nieuleczalnej choroby żony. Lewica ostro go atakowała. Mimo to, w ciągu czterech pierw­szych lat działalności Starzyńskiego przybyło Warszawie 2 mln m2 bruków, zwiększono sieć kanalizacyjną, produkcję energii elektrycz­nej. Powstały nowe parki, wzrosła długość to­rów tramwajowych. Wtedy też powstał projekt budowy warszawskiego metra. Wybudowano 44 nowe szkoły, ukończono budowę Muzeum Narodowego, rozbudowano Bibliotekę Pu­bliczną i otwarto Stołeczny Teatr Powszechny. Nic więc dziwnego, że wybory w 1938 r. za­kończyły się osobistym sukcesem Starzyńskiego i jego polityki miejskiej.

Już od 20 marca 1939 roku poborowi otrzymali wezwania do pracy. W kwietniu rozpisano Pożyczkę Obrony Przeciwlotniczej. W maju Beck zapoznał społeczeństwo z roszczeniami Niemiec. W czerwcu Starzyński powołał Miejskie Zakłady Aprowizacyjne celem zabezpieczenia miastu rezerw opału i żywności. W lipcu w ścisłej tajemnicy opracowano plan ewakuacji rządu ze stolicy. W lipcu i sierpniu przygotowano rezerwy paliwa oraz powołano dodatkowe kadry dla komunikacji miejskiej, Służby Zdrowia i Straży Pożarnej. Opracowa­no też plan zabezpieczenia zbiorów Muzeum Narodowego. Był wtedy niekwestionowanym autorytetem, prawdziwym przywódcą, którego wpływ sięgał daleko poza stolicę.

Na wieść o wybuchu wojny Starzyński zarządził ostre pogotowie obrony przeciwlotniczej, zorganizował robotnicze brygady do pomocy przy wydobywaniu zasypanych ludzi i zabezpiecza­niu uszkodzonych domów. Kiedy dotarły do Warszawy pierwsze pociągi ewakuacyjne, polecił przygotowanie punktów etapowych. W ogarniającym miasto chaosie improwizował nowy ład widząc, że „wszyscy potracili głowy". Na Ratuszu praca trwała bez przerwy. Prezydent miasta apelował o należytą postawę każdego mieszkańca stolicy, by zachować spokój i porządek w mieście.

Starzyński nie opuścił stolicy, przez cały czas ofiarnie zabiegając o zabezpieczanie warun­ków życia codziennego w bombar­dowanym   mieście.   Mianowany przez gen. Czumę komisarzem cywilnym przy Dowództwie Obrony Warszawy swymi apelami i osobistym przykładem mobilizował innych. Każdy detal życia codzienne­go nabierał niezwykłej wagi. Braki żywności starano się więc wyrów­nać koniną, a pozory normalności stwarzało codzienne sprzątanie miasta po nalotach, z podziwem opisywane przez licznych zagranicznych komentatorów.

Od 29 września Starzyński miał zarządzać miastem już tylko jako prezydent do czasu objęcia władzy przez okupanta. Za wykonanie umowy kapitulacyjnej był odpowiedzialny osobiście. Wezwał ludność do złożenia broni, a urzędników i robotników do powrotu do pracy, unieważnił wszystkie zezwolenia na posiadanie broni, rozwiązał wszystkie organizacje polityczne pozostawiając prawo istnienia tylko instytucjom publicznym i społecznym.

Kiedy Niemcy zaczęli wkraczać do Warsza­wy, Starzyński nie skorzystał z możliwości opuszczenia miasta. Pojawiła się wątła nadzieja na możliwość ograniczonej działalności w interesie publicznym. Już w pierwszych dniach okupacji prezydent Warszawy polecił więc wypłacić wszystkim urzędnikom pobory za trzy miesiące, czym doprowadził do wściekłości hitlerowców. Domagał się zwolnienia aresztowanych przedstawicieli inteligencji polskiej, pomocy w uruchomieniu telefonów oraz przestrzegania warunków kapitulacji. Przystą­piono do odgruzowywania miasta, usuwania barykad, do przywrócenia komunikacji.

Nie był więc ani uległym, ani dogodnym prezydentem dla nowych władz. Spodziewał się aresztowania. 26 października został zabrany do Komendy Policji w Alei Szucha. Potem przewieziono go na Pawiak. Dalsze losy ostatniego prezydenta przedwojennej Warszawy nie są znane. Według Ludwiga Fischera miał być rozstrzelany na Pawiaku; według innych miał być wywieziony do Dachau i rozstrzelany, przebywać w Berlinie, w Spandau, zginąć w Parku Natolińskim. Poszukiwania materiałów do weryfikacji hipotez trwają nadal. Tymczasem symboliczny grób na Powązkach chroni go od zapomnienia.